Źle (bez właściwej reprezentacji) popisane umowy w NGO




W wielu fundacjach i stowarzyszeniach zdarza się, że umowę podpisuje jedna osoba z zarządu, chociaż statut wymaga dwóch podpisów. dopóki wszystko idzie dobrze, nikt się tym nie przejmuje. pytania zaczynają się przy audycie, zmianie zarządu albo sporze z wykonawcą: czy taka umowa jest ważna, czy grożą nam jakieś konsekwencje i czy da się to „naprawić”. W tym tekście wyjaśniam, co prawo mówi o umowach zawartych bez właściwej reprezentacji, na czym polega potwierdzenie (konwalidacja) i co warto uporządkować w statucie i praktyce działania NGO na przyszłość.

Podstawy prawne reprezentacji w NGO 

Nasz punkt wyjścia to zasada z art. 38 kodeksu cywilnego: osoba prawna działa przez swoje organy w sposób przewidziany w ustawie i w opartym na niej statucie. w praktyce oznacza to, że to statut NGO decyduje, kto i w jakiej konfiguracji może składać oświadczenia woli, w tym podpisywać umowy.

W statutach najczęściej pojawia się rozróżnienie na sprawy majątkowe i niemajątkowe. uproszczając:

sprawy majątkowe to wszystkie czynności, które bezpośrednio lub choćby potencjalnie wpływają na aktywa lub zobowiązania organizacji,

sprawy niemajątkowe to np. oświadczenia związane z reprezentacją „na zewnątrz”, ale bez skutku finansowego.

W orzecznictwie i doktrynie przyjmuje się, że zdecydowana większość umów cywilnoprawnych to właśnie sprawy majątkowe. Dotyczy to zarówno klasycznych umów o pracę, umów zlecenia i o dzieło. Jeżeli statut przewiduje w takich sprawach reprezentację łączną dwóch członków zarządu, to z punktu widzenia prawa jedna osoba podpisująca umowę „za zarząd” działa z naruszeniem zasad reprezentacji. ALE: to jeszcze nie oznacza automatycznie nieważności umowy.

Umowa ze zbyt „małą ilością podpisów”

Intuicyjnie skoro statut wymaga dwóch podpisów, a jest tylko jeden, to wszystko idzie do kosza. Na szczęście prawo cywilne jest tu bardziej elastyczne.

Po pierwsze, trzeba odróżnić dwie sytuacje:

• działanie rzeczywistego organu osoby prawnej, ale niezgodnie z zasadami reprezentacji (np. jeden członek zarządu zamiast dwóch),

• działanie osoby, która w ogóle nie jest organem, a podpisuje się jak organ.

Oba przypadki mieszczą się w tzw. wadliwej reprezentacji

Konwalidacja (uzdrowienie) przez potwierdzenie

W polskim prawie funkcjonuje konstrukcja „konwalidacji”, czyli uzdrowienia wadliwej czynności prawnej przez potwierdzenie jej przez osobę uprawnioną. W praktyce wygląda to tak, że:

• ktoś zawiera umowę w imieniu ngo, nie mając do tego pełnych umocowań (np. podpisuje ją sam, gdy statut wymaga dwóch podpisów),

• druga strona działa w dobrej wierze, zakładając, że zasady reprezentacji są zachowane,

• później właściwy organ ngo może taką umowę potwierdzić albo odmówić potwierdzenia.

Potwierdzenie nie musi mieć formy osobnego pisma z tytułem „potwierdzenie ”. Dopuszcza się potwierdzenie dorozumiane, wynikające z zachowania samej organizacji. Przykładowo:

• jeśli zarząd wiedział o umowie, dopuścił do jej wykonania i wypłacił wynagrodzenie,

• jeżeli ngo przyjęła i wykorzystała rezultat umowy (np. publikację, szkolenie, raport),

to można mówić o dorozumianym potwierdzeniu czynności, które „uzdrawia” pierwotną wadę reprezentacji. 

Co z umowami, które już zostały wykonane?

Z perspektywy większości ngo najważniejsze pytanie brzmi: czy mamy się cofać do wszystkich starych umów i sprawdzać, kto dokładnie je podpisał.

W umowach, które są już wykonane i rozliczone, gdzie druga strona wykonała swoje świadczenie, a organizacja zapłaciła, w praktyce najczęściej dochodzi do dorozumianego potwierdzenia. Organizacja zachowuje się tak, jakby umowa była w pełni ważna: korzysta z efektów, ujmuje wydatek w księgach, pokazuje umowę w rozliczeniu projektu, nie kwestionuje zobowiązania. Ryzyko prawne najczęściej wiąże się nie z tym, że ktoś odkryje wadę reprezentacji, tylko z sytuacją sporu.

Czego nie robić?

To, że prawo dopuszcza potwierdzanie czynności zawartych z wadą reprezentacji, nie oznacza, że można statut spokojnie ignorować. Konwalidacja to  bezpiecznik, a nie model zarządzania organizacją. Im większa wartość umowy, im większe ryzyko sporu z kontrahentem, tym bardziej opłaca się zadbać o  reprezentację już na etapie zawierania umowy. W sprawach drobnych, o niewielkiej wartości, w razie wpadki łatwiej obronić się argumentem dorozumianego potwierdzenia, ale i tak lepiej mieć uporządkowane procedury.

Jak to uporządkować? 

Jeżeli problem podpisywania umów  jest powtarzalny, to sygnał, żeby uporządkować zasady reprezentacji i praktykę w organizacji. możliwe kierunki są różne:

• zmiana statutu – np. wprowadzenie jednoosobowej reprezentacji w sprawach do określonej kwoty, przy pozostawieniu reprezentacji łącznej dla umów o większym ciężarze finansowym;

• doprecyzowanie, co uważacie za „drobne bieżące sprawy”, a co za czynności przekraczające zwykły zarząd;

• rozważne korzystanie z pełnomocnictw – pamiętając, że pełnomocnik musi być powołany zgodnie z zasadami reprezentacji, a pełnomocnictwo nie może być prostym obejściem wymogu dwóch podpisów;

• wypracowanie jasnej praktyki biurowej: kto przygotowuje umowy, kto sprawdza zgodność z zasadami reprezentacji, kiedy drugi podpis jest konieczny, a kiedy nie.

Takie uporządkowanie jest ważne nie tylko ze względu na ryzyko sporów, ale także na relacje z grantodawcami, księgowością i audytem. Im bardziej spójna jest praktyka, tym mniej stresu przy rozliczaniu projektów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powiązane posty

RODO a NGO – jak zastosować nowe przepisy ochrony danych osobowych w małej organizacji?RODO a NGO – jak zastosować nowe przepisy ochrony danych osobowych w małej organizacji?



Ostatni tydzień upłynął pod hasłem RODO. Można odnieść wrażenie, że dane osobowe są obecnie najważniejszą sprawą dla wszystkich przedsiębiorców i w ogóle wszystkich działających publicznie. Czy tak jest w rzeczywistości